„Google Ads działa. Ludzie dzwonią. Ale gabinety są puste.” To jedno z najczęstszych zdań, które słyszę podczas pierwszych rozmów z właścicielami. I najczęściej okazuje się, że problem wcale nie leży w marketingu, ale w tym, co dzieje się później.
Wyobraź sobie sklep, do którego wchodzi 100 osób dziennie. Wszyscy oglądają witryny, dotykają towaru, ale do kasy podchodzi tylko dwóch. Czy problemem tego sklepu jest za mała reklama? Nie, sklep ma świetny ruch. Problemem jest to, co dzieje się w środku.
W medycynie komercyjnej mamy do czynienia z identycznym mechanizmem. Często mylimy „zainteresowanie” (ruch) ze „sprzedażą” (obłożenie). Te dwie rzeczy, choć powiązane, są zupełnie różnymi procesami.
