Znasz tę ulgę? Wreszcie udało się zamknąć długą i męczącą rekrutację. Masz nową, obiecującą asystentkę lub rejestratorkę. CV wygląda świetnie, rozmowa poszła gładko. Myślisz sobie: „Super, za miesiąc będzie samodzielna, zepniemy grafiki i w końcu trochę odetchniemy”.
A po paru tygodniach… nie wiesz co zrobić. Nowa osoba popełnia w kółko te same błędy. Pacjenci są mylnie wpisywani do kalendarza, lekarze się irytują. Ty zastanawiasz się.. „czy dzisiaj już naprawdę nie ma dobrych ludzi do pracy?”. Zanim się obejrzysz, pracownik sam rzuca wypowiedzeniem, mówiąc, że „to jednak nie to”. I karuzela rekrutacyjna startuje od nowa.
Złota zasada z mojego doświadczenia: Nie możemy wymagać od ludzi przestrzegania standardów, z którymi nigdy się nie zapoznali.
