Pamiętasz dzień, w którym kupiłeś gotowy pakiet dokumentacji sanitarno-epidemiologicznej? Przyszła gruba teczka, postawiłeś ją na półce w gabinecie. Wizja była jasna: „Mam papiery, w razie kontroli Sanepidu jestem bezpieczny, odhaczone”.
Problem w tym, że w wielu placówkach na samo hasło „kontrola” i tak wybucha regularna panika. Nagle zarywasz noc, sprawdzasz daty ważności płynów, a zespół biega zestresowany, bo tak naprawdę nikt nie ma pojęcia, co jest napisane w tym opasłym segregatorze.Myślisz, że sam fakt posiadania procedury uchroni Cię przed karą. Brutalna prawda jest taka, że martwa procedura, taka, której Twój zespół w ogóle nie zna i z nią nie pracuje, jest podczas kontroli Twoim największym wrogiem.
Trzy poziomy odporności na kontrole
Aby zrozumieć, dlaczego Sanepid spędza sen z powiek, spójrzmy na poziomy dojrzałości placówki:
