„Ile dokładnie zarabiasz na jednym pacjencie implantologicznym?” – zadaję to pytanie regularnie. Większość właścicieli nie zna precyzyjnej odpowiedz. Nie dlatego, że nie chcą wiedzieć. Tylko dlatego, że nikt ich nigdy nie nauczył, jak to policzyć w gąszczu kosztów stałych, zmiennych i podatkowych.
Studia medyczne uczą anatomii, farmakologii i etyki. Nie uczą ani minuty o cashflow, marży czy koszcie kapitału. W efekcie świetni lekarze stają się właścicielami firm, operując budżetami rzędu kilku milionów złotych rocznie, korzystając z wiedzy finansowej na poziomie domowego budżetu.
To nie jest zarzut. To diagnoza systemowej luki, którą musisz wypełnić sam, jeśli chcesz przestać zgadywać, a zacząć zarządzać.
