„Marketing dostarcza leady. Płacimy za nie. A my nie wiemy, co się z nimi dzieje.” To zdanie słyszę w co drugiej klinice. Właściciele często dochodzą do wniosku, że „Facebook nie sprzedaje” albo „ci ludzie z internetu to tylko oglądacze”. Najczęściej jednak problem nie leży w jakości leadów – tylko w braku systemu ich obsługi, który pozwoliłby im stać się pacjentami.
Zacznijmy od definicji. Czym jest lead w medycynie? To nie jest pacjent. To nie jest nawet osoba zdecydowana na leczenie. Lead to ktoś, kto w sobotę wieczorem, przeglądając telefon na kanapie, zobaczył zdjęcie Twojej kliniki, pomyślał „może warto wreszcie zrobić te zęby” i kliknął „Wyślij”, podając swój numer telefonu.
W tym momencie piłeczka jest po Twojej stronie. Masz numer do kogoś, kto ma problem i przez ułamek sekundy pomyślał o Tobie jako o rozwiązaniu. To, co zrobisz z tym numerem w ciągu kolejnych godzin, decyduje o sukcesie lub porażce kampanii.
